Illustrated sustainable farm spanning snowy and autumn landscapes with gardens and wind turbine

🌿 Offgridowa Środa #69: Ile jedzenia naprawdę może dać małe gospodarstwo off-grid?

Aktualny obrazek: Illustrated sustainable farm spanning snowy and autumn landscapes with gardens and wind turbine

Witaj, Czytelniku!

W poprzednich wpisach rozkładałam gospodarstwo off-grid na czynniki pierwsze.

Był już warzywniak, sad, staw, kury, króliki, pszczoły i inne zwierzęta.

Dzisiaj zrobimy coś odwrotnego.

Złożymy to wszystko z powrotem w całość.

Bo łatwo powiedzieć:

„Mam dwa hektary, ogród, sad i kilka zwierząt. Będę samowystarczalna”.

Tylko co właściwie oznacza „samowystarczalna”?

Ile jedzenia potrzebuje człowiek?

A jeszcze ważniejsze:

czy niewielkie gospodarstwo naprawdę jest w stanie wyprodukować taką ilość jedzenia, żeby wyżywić rodzinę?

Dzisiaj sprawdzamy to na liczbach.


🍽️ Ile jedzenia potrzebuje rodzina?

Zacznijmy od najprostszej rzeczy.

Nie będę tutaj próbowała wyliczać każdego grama jedzenia, ponieważ zapotrzebowanie zależy od wieku, płci, aktywności fizycznej i stylu życia.

Możemy jednak przyjąć orientacyjnie, że dorosły człowiek potrzebuje około 2 000–2 500 kcal dziennie.

Dla uproszczenia przyjmijmy średnio 2 300 kcal.

W skali roku daje to około:

2 300 × 365 = 839 500 kcal na osobę.

Czyli orientacyjnie:

👤 1 osoba – około 840 tys. kcal rocznie

👥 2 osoby – około 1,68 mln kcal

👨‍👩‍👧 3 osoby – około 2,52 mln kcal

👨‍👩‍👧‍👦 4 osoby – około 3,36 mln kcal

👨‍👩‍👧‍👦👶 5 osób – około 4,20 mln kcal

Oczywiście rodzina z dwójką małych dzieci będzie miała zupełnie inne zapotrzebowanie niż pięciu aktywnych dorosłych.

To są więc wartości orientacyjne, a nie wojskowa racja żywnościowa. 😉

Ale pokazują skalę przedsięwzięcia.


🌱 A teraz najciekawsze – ile może wyprodukować nasze gospodarstwo?

Załóżmy gospodarstwo o powierzchni około 1–2 hektarów, z którego część przeznaczamy na:

🥕 warzywniak
🍎 sad
🫐 krzewy owocowe
🐔 drób
🐇 króliki
🐝 pszczoły
🐟 staw
🌿 zioła i rośliny wieloletnie
🌳 drzewa i tereny rekreacyjne.

Nie wszystko będzie oczywiście przeznaczone bezpośrednio na jedzenie.

Potrzebujemy również miejsca na dom, budynki gospodarcze, drogi, kompostownik, magazyny, drewno itd.

I tutaj pojawia się pierwsza ważna rzecz:

nie każdy kilogram jedzenia ma taką samą wartość energetyczną.

Kilogram sałaty nie wyżywi nas tak jak kilogram ziemniaków.

Kilogram malin jest fantastyczny.

Ale energetycznie przegrywa z kilogramem ziemniaków, fasoli czy zboża.

Dlatego samowystarczalność to nie konkurs na największą liczbę kilogramów warzyw.


🥔 Warzywniak

Załóżmy intensywnie uprawiany ogród o powierzchni około 300–500 m².

W dobrym sezonie możemy uzyskać z niego orientacyjnie kilkaset kilogramów warzyw.

Przykładowo:

🥔 ziemniaki
🥕 marchew
🧅 cebula
🥒 ogórki
🍅 pomidory
🎃 dynie
🫘 fasola
🥬 kapusta
🥦 brokuły
🌱 sałaty i inne warzywa liściaste.

Część zjemy latem.

Reszta może trafić do:

  • piwniczki,
  • spiżarni,
  • słoików,
  • suszarni,
  • zamrażarki.

I tutaj zaczyna się prawdziwa magia gospodarstwa.

Nie produkujemy tylko jedzenia na dzisiaj.

Produkujemy również jedzenie na listopad, grudzień, styczeń i luty.


🍎 Sad

Nasz sad z kilkunastoma czy nawet kilkudziesięcioma drzewami może w dobrym, dojrzałym sezonie dawać setki kilogramów owoców.

Jabłka.

Gruszki.

Śliwki.

Wiśnie.

Czereśnie.

Do tego maliny, porzeczki, agrest, borówki, aronia, dereń czy świdośliwa.

I nagle robi się z tego naprawdę pokaźna ilość jedzenia.

Ale znowu:

nie wszystko zjemy świeże.

Część może zostać:

🍎 suszona
🍎 zamrożona
🍎 przerobiona na soki
🍎 przerobiona na dżemy
🍎 wykorzystana do kompotów
🍎 przechowana na zimę.

Sad jest więc nie tylko źródłem owoców.

To również fabryka zapasów na zimę.


🐔 Kury

Kilka–kilkanaście kur może dostarczać regularnie jajka.

Przy przykładowych 10 kurach i dobrej nieśności możemy mówić o tysiącach jaj rocznie.

Nie oznacza to oczywiście, że każda kura będzie znosić jajko codziennie przez cały rok.

Zimą produkcja spada, są okresy pierzenia i naturalne przerwy.

Ale nawet po uwzględnieniu tych ograniczeń własne jajka mogą stanowić bardzo konkretną część rodzinnej diety.

A dodatkowo mamy nawóz.

I właśnie dlatego lubię myśleć o gospodarstwie jako o systemie, a nie zbiorze przypadkowych elementów.


🐇 Króliki

Króliki są interesujące pod względem produkcji mięsa, ponieważ rozmnażają się stosunkowo szybko i nie potrzebują ogromnej powierzchni.

Jednocześnie wymagają paszy, opieki i pracy.

Nie będę więc robiła tutaj magicznego równania:

„Kupujesz dwa króliki i masz mięso dla pięciu osób przez cały rok”.

Natura niestety nie podpisała takiej umowy. 😂

Ale dobrze zaplanowana hodowla może dostarczyć kilkadziesiąt kilogramów mięsa rocznie, a przy większej produkcji odpowiednio więcej.


🐟 Staw

I tutaj dochodzimy do mojego ulubionego elementu.

Ryby.

Niewielki staw gospodarczy może produkować ryby przez wiele lat, ale nie możemy traktować go jak automatu:

wrzucasz rybę → po roku wyławiasz 500 kg karpia.

Produkcja zależy od:

  • powierzchni i głębokości stawu,
  • jakości wody,
  • natlenienia,
  • obsady,
  • dostępności naturalnego pokarmu,
  • dokarmiania,
  • temperatury,
  • gospodarki rybackiej.

Przy rozsądnie zaprojektowanym systemie możemy jednak uzyskać kilkadziesiąt kilogramów ryb rocznie, a przy większych i dobrze prowadzonych stawach odpowiednio więcej.

I co najważniejsze:

staw może być jednocześnie częścią ekosystemu gospodarstwa.


🐝 Pszczoły

Kilka uli nie wyżywi rodziny.

Ale może dostarczyć coś bardzo przyjemnego:

miód. 🍯

W zależności od sezonu i pożytków kilka uli może dawać kilkadziesiąt kilogramów miodu rocznie.

A do tego mamy zapylanie sadu i części upraw.

Czyli pszczoły nie są tylko „producentem miodu”.

Są kolejnym elementem całego systemu.


📊 Czy to naprawdę wystarczy?

I teraz dochodzimy do najważniejszego pytania.

Jeżeli połączymy:

  • warzywa,
  • ziemniaki,
  • owoce,
  • jagody,
  • jajka,
  • mięso,
  • ryby,
  • miód,
  • zioła,

to możemy wyprodukować setki, a nawet ponad tysiąc kilogramów żywności rocznie, zależnie od wielkości gospodarstwa, intensywności produkcji i doświadczenia gospodarza.

Brzmi świetnie.

Ale tutaj pojawia się mały haczyk.

Kilogramy nie mówią nam wszystkiego.

Możemy wyprodukować ogromną ilość ogórków i nadal nie mieć wystarczającej ilości kalorii.

Dlatego prawdziwa samowystarczalność żywnościowa wymaga również roślin dostarczających dużo energii:

🥔 ziemniaków
🌽 kukurydzy
🫘 fasoli
🌾 zbóż
🎃 dyni
🥜 orzechów
oraz produktów zwierzęcych.

I właśnie tutaj małe gospodarstwo zaczyna mieć swoje ograniczenia.


🌾 Dlaczego nie twierdzę, że 1 hektar wyżywi każdego?

Bo samowystarczalność ma poziomy.

1 hektar może dać bardzo dużą niezależność żywnościową.

Ale pełna samowystarczalność kaloryczna dla pięciu dorosłych osób to już zupełnie inna historia.

Jeżeli chcemy produkować:

  • własne zboże,
  • własną paszę,
  • siano,
  • mięso,
  • mleko,
  • jajka,
  • warzywa,
  • owoce,

potrzebujemy coraz więcej powierzchni.

I dlatego wcześniej pisałam, że 1–2 hektary mogą być świetnym kompromisem dla rodzinnego gospodarstwa, ale nie oznacza to automatycznie pełnej niezależności od świata.


🧺 Samowystarczalność nie musi oznaczać 100%

I tutaj jest mój ulubiony fragment.

Moim zdaniem nie trzeba dążyć do tego, żeby produkować 100% wszystkiego.

Jeżeli gospodarstwo daje nam:

🥕 90% warzyw
🍎 90% owoców
🥚 większość jaj
🍯 własny miód
🐟 część ryb
🥔 większość ziemniaków
🌿 praktycznie wszystkie zioła

to już jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż osoba, która 100% jedzenia kupuje w sklepie.

A resztę możemy kupić.

Sól.

Cukier.

Mąkę.

Kawę.

Herbatę.

Ryż.

Oliwę.

Czy naprawdę potrzebuję hektara, żeby produkować własną kawę?

No raczej nie. 😂


💰 A teraz policzmy to jako inwestycję

I tutaj wracamy do mojego ulubionego tematu.

Pieniądze.

Dobrze zaprojektowane gospodarstwo może być czymś więcej niż miejscem do mieszkania.

Może być systemem produkującym część naszego jedzenia przez dziesięciolecia.

Raz posadzona jabłoń może owocować przez wiele lat.

Orzech może produkować przez dziesięciolecia.

Sad nie wymaga corocznego zakupu drzewek.

Staw może funkcjonować przez dekady.

Pszczoły rozmnażają się.

Część roślin wieloletnich wraca każdego roku.

I właśnie dlatego uważam, że dobrze zaprojektowane gospodarstwo jest interesującym połączeniem:

inwestycji + stylu życia + niezależności.


🐢 Ale nie chcę stworzyć sobie drugiego etatu

I tutaj dochodzimy do bardzo ważnego ograniczenia.

Nie chcę mieć gospodarstwa, które będzie wyglądało pięknie na papierze:

🌳 sad
🐔 30 kur
🐇 50 królików
🐝 10 uli
🐟 staw
🥕 1000 m² warzywnika
🌾 własne zboże
🐑 owce
🐐 kozy…

A potem okaże się, że od rana do wieczora pracuję dla gospodarstwa zamiast żyć w gospodarstwie.

To nie jest mój cel.

Chcę stworzyć system, który będzie:

wydajny, możliwie prosty i odporny.

Nie XXL.

Raczej sprytny.


🌱 I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy off-grid

Bo moim zdaniem off-grid nie polega na tym, żeby powiedzieć:

„Nie potrzebuję świata”.

To byłoby trochę romantyczne, ale mało praktyczne.

Chodzi raczej o:

„Potrzebuję świata mniej niż wcześniej”.

Jeżeli moje gospodarstwo może dostarczyć mi znaczną część jedzenia, wodę, część energii i przestrzeń do życia, to już jest ogromna zmiana.

Nie muszę być całkowicie niezależna.

Wystarczy, że jestem trochę bardziej niezależna każdego roku.

I właśnie dlatego najbardziej podoba mi się koncepcja małego gospodarstwa.

Nie potrzebuję 50 hektarów.

Nie potrzebuję farmy jak z amerykańskiego filmu.

Potrzebuję dobrze zaprojektowanego kawałka ziemi.

Takiego, który zamiast wymagać ode mnie coraz większych pieniędzy, z czasem zaczyna coś produkować.

A to już jest bardzo kapitalistyczna wizja off-gridu. 😉


📚 To wpis z serii Offgridowa Środa

Zobacz wszystkie posty ➡
https://lesnakapitalistka.com/category/offgridowa-sroda/

⚠️ Disclaimer

Przedstawione wartości są orientacyjne i mają charakter edukacyjny. Rzeczywiste plony, produkcja mięsa, jaj, miodu czy ryb zależą m.in. od powierzchni, gleby, klimatu, odmian, warunków pogodowych, sposobu prowadzenia gospodarstwa i doświadczenia. Nie należy traktować podanych wartości jako gwarantowanych wyników produkcji. Każde gospodarstwo wymaga indywidualnego zaplanowania.