Sustainable homestead with gardens, solar panels, rain barrels, workshop, and recycling bins

🌿 Offgridowa Środa #73: Co zrobić ze ściekami i odpadami, kiedy mieszkamy off-grid?

Aktualny obrazek: Sustainable homestead with gardens, solar panels, rain barrels, workshop, and recycling bins

Witaj, Czytelniku!

Dzisiaj zajmiemy się tematem, który zdecydowanie nie jest tak romantyczny jak własny sad, staw czy warzywniak.

Ale jeżeli myślisz o życiu off-grid, prędzej czy później trzeba o nim pomyśleć.

Ścieki. Odpady. Śmieci.

Czyli wszystko to, o czym najchętniej nie myślimy, kiedy wyobrażamy sobie spokojne życie na własnym kawałku ziemi. 😂

Bo łatwo sobie wyobrazić:

🌳 las,
🍎 sad,
🥕 warzywniak,
🐔 kurki,
🐝 pszczoły,
💧 staw,
☀️ panele.

Trochę trudniej wyobrazić sobie, co zrobić z tym wszystkim, co gospodarstwo produkuje jako odpad.

A produkuje.

I to całkiem sporo.


🚽 Zacznijmy od ścieków

Dom off-grid nadal jest domem.

Korzystamy z toalety, myjemy naczynia, bierzemy prysznic, pierzemy ubrania.

Czyli nadal powstają ścieki.

I tutaj nie ma magicznego sposobu:

off-grid nie oznacza, że ścieki przestają istnieć.

Po prostu musimy mieć własny sposób na ich zagospodarowanie.

Jedną z możliwości jest przydomowa oczyszczalnia ścieków.

I właśnie takie rozwiązanie najbardziej pasuje mi do idei gospodarstwa, które ma być możliwie samowystarczalne.

Nie musimy wtedy regularnie organizować wywozu całej zawartości zbiornika.

Oczywiście wszystko zależy od rodzaju oczyszczalni, warunków działki, przepisów i możliwości technicznych.

Dlatego zanim ktoś zacznie kopać wielką dziurę w ogródku, warto sprawdzić lokalne wymagania.

Bo off-grid off-gridem, ale urząd też lubi wiedzieć, co wykopaliśmy. 😉


🪣 A co jeśli nie chcemy oczyszczalni?

Drugim rozwiązaniem może być zbiornik bezodpływowy, czyli popularne szambo.

To rozwiązanie prostsze konstrukcyjnie, ale wymaga regularnego opróżniania.

I tutaj pojawia się bardzo ważna rzecz.

Jeżeli chcemy prowadzić gospodarstwo możliwie niezależne, musimy brać pod uwagę również logistykę.

Czyli:

jak często trzeba będzie opróżniać zbiornik?

jak duży powinien być?

ile będzie kosztował wywóz?

czy samochód asenizacyjny będzie miał możliwość dojazdu?

Bo własna działka na końcu świata wygląda świetnie do momentu, kiedy trzeba tam wpuścić wielką beczkę z zawartością szamba. 😂


🧼 Chemia ma znaczenie

I tutaj wracamy do rzeczy, o której pisałam już przy wodzie.

Jeżeli mamy własną oczyszczalnię, warto zwracać uwagę na to, czego używamy w domu.

Nie chodzi o to, żeby nagle wyrzucić wszystkie środki czystości i zacząć prać ubrania popiołem.

Chodzi raczej o rozsądny wybór.

Możemy kupować środki łatwo biodegradowalne i odpowiednie do przydomowych oczyszczalni.

Czasami będą trochę droższe.

Ale jeżeli dzięki temu mniej obciążamy system oczyszczania, łatwiej utrzymujemy go w dobrej kondycji i ograniczamy ilość niepożądanych substancji trafiających do ścieków, to dla mnie jest to jeden z tych przypadków, gdzie warto zapłacić kilka złotych więcej.

Nie wszystko musi być najtańsze.

Czasami najtańszy produkt okazuje się najdroższym rozwiązaniem w dłuższej perspektywie.


🥕 A co z odpadkami z kuchni?

Tutaj gospodarstwo off-grid zaczyna mieć ogromną przewagę.

Obierki z warzyw.

Skoszona trawa.

Liście.

Gałęzie.

Resztki roślin.

Nie wszystko musi trafić do kosza.

Kompostownik może zamienić sporą część odpadów organicznych w coś bardzo przydatnego.

Czyli ziemię, a właściwie materiał, który możemy wykorzystać do poprawy gleby.

I właśnie to lubię najbardziej w gospodarstwie.

Coś, co w mieście jest odpadem, na działce może być surowcem.

Resztki roślin → kompost.

Gałęzie → zrębki lub opał, zależnie od rodzaju i sposobu wykorzystania.

Popiół z odpowiedniego drewna → potencjalnie materiał do wykorzystania w gospodarstwie, ale również tutaj trzeba wiedzieć, gdzie i ile można go stosować.

To zaczyna przypominać mały obieg zamknięty.


🐔 Zwierzęta też produkują odpady

I tutaj robi się jeszcze ciekawiej.

Jeżeli mamy:

🐔 kury,

🐇 króliki,

🦆 kaczki,

🪿 gęsi,

🐝 pszczoły,

to mamy również odchody, ściółkę i inne pozostałości.

Ale wiele z tych rzeczy może po odpowiednim przetworzeniu stać się wartościowym nawozem.

Obornik nie jest śmieciem.

Jest częścią gospodarstwa.

Oczywiście trzeba go odpowiednio przechowywać i stosować rozsądnie, bo nawożenie również można przedobrzyć.

Ale właśnie tutaj widać różnicę między zwykłym domem a gospodarstwem.

Nie wszystko ma jeden kierunek:

kup → zużyj → wyrzuć.

Może być:

wyprodukuj → wykorzystaj → przetwórz → wykorzystaj ponownie.

I właśnie do takiego systemu chciałabym dążyć.


♻️ Ale niestety nie wszystko da się wykorzystać

I tutaj dochodzimy do brutalnej prawdy.

Nawet najbardziej off-gridowe gospodarstwo będzie produkowało śmieci.

Opakowania.

Szkło.

Metal.

Tworzywa sztuczne.

Zużyte baterie.

Elektronikę.

Opakowania po środkach, których nie wolno po prostu wrzucić do zwykłego kosza.

Nie będę udawać, że można całkowicie wyeliminować śmieci.

Moim zdaniem znacznie rozsądniejszym celem jest ich ograniczenie.

Kupowanie produktów w większych opakowaniach.

Wielokrotne używanie pojemników.

Naprawianie zamiast wyrzucania.

Kupowanie rzeczy, które mają działać przez lata.

Ograniczenie jednorazówek.

I przede wszystkim:

nie kupować czegoś tylko dlatego, że kosztuje 9,99 zł.

Bo potem okazuje się, że kupiliśmy kolejną rzecz, której będziemy musieli się pozbyć.


🔧 Off-grid to również naprawianie

I tutaj dochodzimy do czegoś, co bardzo mi się podoba w tradycyjnym gospodarstwie.

Dawniej wiele rzeczy po prostu się naprawiało.

Wiaderko miało dziurę?

Naprawiało się.

Narzędzie się zepsuło?

Naprawiało się.

Mebel się rozkleił?

Naprawiało się.

Dzisiaj często wygląda to tak:

„Nie działa? Kupimy nowe.”

A później mamy dom pełen rzeczy, które kosztowały niewiele, ale których naprawa jest niemożliwa albo nieopłacalna.

Dlatego w gospodarstwie chciałabym mieć raczej mniej rzeczy, ale takich, które można:

rozebrać, naprawić i używać przez wiele lat.

To jest według mnie jedna z najbardziej praktycznych form off-gridu.

Nie chodzi tylko o panele i baterie.

Chodzi o zmianę sposobu myślenia.


🌱 Najlepszy odpad to ten, którego nie wyprodukowaliśmy

I chyba właśnie tutaj dochodzimy do sedna.

Off-grid nie powinien oznaczać:

„mam własne panele, więc jestem niezależny”.

To znacznie szerszy temat.

To również:

własna żywność,

woda,

energia,

ogrzewanie,

przechowywanie,

naprawianie,

kompostowanie,

zagospodarowanie odpadów,

i ograniczanie tego, czego potrzebujemy z zewnątrz.

Nie wszystko uda się zrobić samemu.

I nie taki jest cel.

Nie chcę przecież wrócić do epoki kamienia łupanego i własnoręcznie produkować śrubek. 😂

Chcę po prostu stworzyć gospodarstwo, które nie potrzebuje codziennie ciężarówki z zaopatrzeniem, żeby normalnie funkcjonować.


🌲 Off-grid zaczyna się od prostych rzeczy

Czasami mam wrażenie, że off-grid przedstawia się jako ogromny projekt wymagający milionów złotych.

Panele.

Magazyny energii.

Studnia.

Staw.

Oczyszczalnia.

Dom.

Warsztat.

Gospodarstwo.

A przecież podstawą jest coś znacznie prostszego.

Zmniejszenie ilości rzeczy, które musimy kupować i wyrzucać.

Jeżeli możemy coś wyhodować — hodujemy.

Jeżeli możemy coś naprawić — naprawiamy.

Jeżeli możemy coś wykorzystać ponownie — wykorzystujemy.

Jeżeli możemy coś przetworzyć — przetwarzamy.

A dopiero na końcu wyrzucamy.

I chyba właśnie tak wyobrażam sobie moje przyszłe gospodarstwo.

Nie jako miejsce całkowicie odcięte od świata.

Tylko jako miejsce, które potrzebuje świata trochę mniej. 🌲


📚 To wpis z serii Offgridowa Środa

Zobacz wszystkie posty ➡
https://lesnakapitalistka.com/category/offgridowa-sroda/

⚠️ Disclaimer

Ten wpis przedstawia moje osobiste przemyślenia dotyczące życia off-grid i ma charakter edukacyjny oraz poglądowy. Konkretne rozwiązania dotyczące oczyszczalni ścieków, szamb, gospodarki odpadami, nawożenia czy gospodarowania wodą powinny być dostosowane do warunków konkretnej działki oraz obowiązujących przepisów. Przed realizacją inwestycji należy sprawdzić aktualne wymagania prawne i techniczne.