
Witaj, Czytelniku!
Mam czasami wrażenie, że inwestowanie jest przedstawiane jako coś niesamowicie skomplikowanego.
Wykresy.
Wskaźniki.
Dziesiątki spółek.
ETF-y.
Obligacje.
Kryptowaluty.
Surowce.
Nieruchomości.
Trading.
Opcje.
Kontrakty.
I jeszcze pięćdziesiąt innych rzeczy, o których początkujący inwestor dowiaduje się pięć minut po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła:
„Jak zacząć inwestować?”
I wtedy człowiek patrzy na to wszystko i myśli:
„Chyba jednak zostawię pieniądze na koncie.” 😂
A przecież inwestowanie nie musi wyglądać jak centrum dowodzenia NASA.
🧩 Im więcej aktywów, tym więcej pracy
Ostatnio pisałam o budowaniu automatycznego, a właściwie w polskich warunkach półautomatycznego systemu inwestowania.
I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy.
System ma ułatwiać życie, a nie je komplikować.
Jeżeli mamy 15 różnych aktywów, 8 rachunków, 12 funduszy, kilka walut i codziennie sprawdzamy, czy przypadkiem gdzieś nie trzeba czegoś przestawić, to trudno mówić o spokojnym inwestowaniu.
Może to być świetna zabawa.
Może ktoś to lubi.
Ale dla mnie jest to już trochę druga praca. 😉
A przecież większość z nas inwestuje właśnie po to, żeby w przyszłości mieć większą swobodę finansową.
Nie po to, żeby w wieku 50 lat siedzieć wieczorem i zastanawiać się:
„Czy przypadkiem ETF numer 7 nie powinien mieć 4,73% zamiast 4,68% mojego portfela?”
☕ Lubię nudne inwestowanie
Może dlatego tak bardzo podoba mi się idea prostych systemów.
Ustalamy:
ile możemy miesięcznie przeznaczyć,
gdzie trafiają pieniądze,
co kupujemy,
kiedy sprawdzamy portfel,
oraz kiedy podejmujemy większe decyzje.
A później…
żyjemy.
Pracujemy.
Gotujemy obiad.
Idziemy na spacer.
Oglądamy film.
Czytamy książkę.
Albo anime. 😉
A nasze pieniądze w tle robią swoje.
Oczywiście nie zawsze.
Czasami rynek spada.
Czasami coś trzeba zmienić.
Czasami jakaś inwestycja przestaje pasować do naszego planu.
Ale nie powinno być potrzeby codziennego grzebania w portfelu.
📋 Mój system nie jest idealny
I tutaj ważna rzecz.
Mój system również nie jest w pełni automatyczny.
W Polsce trudno zrobić system, który od wypłaty do zakupu inwestycji zrobi absolutnie wszystko za nas.
Dlatego mam system półautomatyczny.
Mam określone stałe przelewy.
Mam kwoty, które wiem, że chcę przeznaczać na konkretne cele.
A pieniądze przeznaczone na inwestowanie trafiają na rachunek inwestycyjny.
Później pozostaje mi już głównie zdecydować:
co i ile kupuję z przygotowanego wcześniej koszyka.
I właśnie to jest dla mnie najważniejsze.
Nie muszę co miesiąc wymyślać całego portfela od początku.
Bo gdybym miała za każdym razem zastanawiać się:
„Może ta spółka?”
„Może ten ETF?”
„Może jednak obligacje?”
„A może kryptowaluty?”
to prawdopodobnie po kilku miesiącach miałabym portfel wyglądający jak szwedzki stół po weselu.
Trochę wszystkiego. 😂
🧠 Strategia powinna być prostsza niż decyzje
To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, które sama odkryłam.
Dobra strategia nie powinna wymagać od nas podejmowania setek decyzji.
Jeżeli każdego miesiąca mamy podejmować 20 nowych decyzji, to wcześniej czy później pojawią się emocje.
A emocje w finansach potrafią zrobić niezły bałagan.
Dlatego wolę wcześniej ustalić zasady.
Na przykład:
„Jeżeli mam X zł, przeznaczam je według określonego podziału.”
I koniec.
Nie muszę być geniuszem rynku.
Nie muszę przewidzieć, co wydarzy się za trzy miesiące.
Nie muszę codziennie znać ceny każdej spółki.
Mam plan.
🐢 Wolno nie znaczy źle
Bardzo lubię inwestowanie długoterminowe właśnie dlatego, że pozwala mi działać trochę jak żółw.
Powoli.
Regularnie.
Bez wyścigu.
Jeżeli co miesiąc odkładamy i inwestujemy nawet stosunkowo niewielką kwotę, to na początku może się wydawać, że niewiele się dzieje.
100 zł.
500 zł.
1000 zł.
1500 zł.
Kwota sama w sobie nie robi wielkiego wrażenia.
Ale po kilku latach zaczyna się pojawiać coś znacznie ciekawszego.
Kapitał.
A później zaczyna pracować również to, co zarobił wcześniej.
I tutaj właśnie zaczyna się magia procentu składanego.
Nie jest to magia w stylu:
„Wpłać 1000 zł i za rok będziesz bogaty.”
Niestety. 😉
To raczej magia nudna.
Bardzo nudna.
Wpłacasz.
Czekasz.
Dokładasz.
Czekasz.
Dokładasz.
Czasami rynek rośnie.
Czasami spada.
I robisz swoje.
🛠️ System powinien działać również wtedy, kiedy nie masz ochoty
I chyba właśnie dlatego lubię automatyzację.
Bo jesteśmy tylko ludźmi.
Czasami jesteśmy zmęczeni.
Czasami mamy dużo pracy.
Czasami wydarzy się coś nieprzewidzianego.
A czasami po prostu mamy dzień pod tytułem:
„Nie chce mi się dzisiaj myśleć o finansach.”
I bardzo dobrze.
Nie musimy.
Jeżeli system jest dobrze ustawiony, nie trzeba codziennie podejmować decyzji.
To trochę jak z rachunkami.
Nie zastanawiamy się co miesiąc:
„Czy może tym razem jednak zapłacę za prąd?”
Po prostu wiemy, że rachunek trzeba zapłacić.
Z inwestowaniem może być podobnie.
🌲 Mniej może oznaczać więcej
Nie twierdzę oczywiście, że każdy powinien mieć dwa aktywa i zamknąć aplikację maklerską na 20 lat.
Każdy inwestor jest inny.
Jedni lubią analizować spółki.
Inni wolą ETF-y.
Ktoś wybierze obligacje.
Ktoś nieruchomości.
Ktoś połączy kilka różnych klas aktywów.
I to jest w porządku.
Ale zanim dodamy kolejne aktywo do portfela, warto zadać sobie jedno pytanie:
„Po co mi ono?”
Nie:
„Czy jest modne?”
Nie:
„Czy wszyscy teraz o nim mówią?”
Tylko:
„Co dokładnie ma mi dać w moim systemie?”
Jeżeli odpowiedź brzmi:
„Nie wiem, ale podobno warto mieć”…
to może warto jeszcze chwilę poczekać.
☕ Moja kapitalistyczna zasada na dziś
Nie buduj systemu, którego sam nie będziesz chciał obsługiwać za pięć lat.
Bo łatwo stworzyć piękny portfel na papierze.
Gorzej, kiedy trzeba go później prowadzić przez 10, 15 czy 20 lat.
Dlatego wolę system trochę mniej efektowny, ale taki, który jestem w stanie powtarzać miesiąc po miesiącu.
Bez ciągłego kombinowania.
Bez gonienia każdej nowej okazji.
Bez konieczności sprawdzania giełdy przy każdym posiłku.
I przede wszystkim bez poczucia, że moje własne pieniądze zatrudniły mnie na drugi etat. 😂
Bo przecież właśnie po to budujemy majątek.
Żeby pieniądze dawały nam więcej wolności, a nie więcej pracy.
A jeśli przy okazji system jest trochę nudny?
Tym lepiej.
W finansach nudno jest często całkiem przyjemnym słowem.
📚 To wpis z serii Kapitalistyczne Piątki
Zobacz wszystkie posty ➡
https://lesnakapitalistka.com/category/kapitalistyczne-piatki/
⚠️ Disclaimer
Ten wpis przedstawia moje osobiste podejście do finansów i inwestowania i ma charakter edukacyjny. Nie stanowi indywidualnej porady finansowej ani rekomendacji inwestycyjnej. Każda osoba powinna dopasować sposób zarządzania pieniędzmi i poziom ryzyka do własnej sytuacji, celów oraz możliwości. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości kapitału.
Skomentuj