🌿 Portfel z Werandy #74: Kiedy warto zrobić porządki w swoim portfelu inwestycyjnym?

Aktualny obrazek: Illustrated garden with raised beds, vegetables, herbs, flowers, trellises, and an archway

Witaj, Czytelniku!

Ostatnio pisałam o jednej z najtrudniejszych decyzji w inwestowaniu, czyli o sprzedaży inwestycji.

I właśnie stąd pojawia się kolejne pytanie:

Skoro już wiemy, że nie każdą inwestycję musimy trzymać na zawsze, to kiedy właściwie warto zrobić porządki w naszym portfelu?

Bo portfel inwestycyjny trochę przypomina szafę.

Na początku wszystko jest proste.

Mamy kilka rzeczy, które naprawdę lubimy.

Wiemy, gdzie co jest.

A potem mijają lata.

Dokładamy kolejne rzeczy.

Dostajemy coś nowego.

Kupujemy coś „na próbę”.

I nagle otwieramy szafę i zastanawiamy się:

„Po co ja właściwie mam to wszystko?” 😂

Z portfelem może być dokładnie tak samo.


🧺 Portfel może rosnąć szybciej niż nasza strategia

Kiedy zaczynamy inwestować, często mamy bardzo prosty plan.

Na przykład:

„Będę kupować akcje.”

Albo:

„Będę kupować ETF-y.”

Albo:

„Najpierw obligacje, później zobaczymy.”

I to jest całkiem dobre podejście.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy przez kilka lat dokładamy kolejne elementy, ale nigdy nie zatrzymujemy się, żeby sprawdzić, czy wszystkie nadal mają swoje miejsce.

Jedno aktywo kupiliśmy kilka lat temu.

Drugie było ciekawym eksperymentem.

Trzecie miało być tylko małą częścią portfela.

Czwarte kupiliśmy, bo ktoś powiedział, że „warto”.

I zanim się obejrzymy, mamy portfel złożony z kilkunastu rzeczy.

Tylko niekoniecznie wiemy, dlaczego każda z nich tam jest.


🔎 Dlatego warto czasami zrobić przegląd

Nie mam tutaj na myśli codziennego sprawdzania.

Wręcz przeciwnie.

Uważam, że zbyt częste zaglądanie do portfela potrafi bardziej przeszkadzać niż pomagać.

Chodzi mi o spokojny przegląd raz na jakiś czas.

Możemy wtedy zadać sobie kilka prostych pytań:

Po co kupiłam tę inwestycję?

Czy nadal spełnia swoją funkcję?

Czy nadal pasuje do mojej strategii?

Czy jej udział w portfelu nie zrobił się przypadkiem dużo większy, niż planowałam?

Czy nadal rozumiem, co właściwie posiadam?

To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne.

Bo jeżeli po dwóch latach nie potrafimy własnymi słowami wyjaśnić, dlaczego coś mamy, to może warto się temu przyjrzeć.


🍰 Pamiętacie moje ciasto inwestycyjne?

Jeżeli czytaliście wcześniejsze wpisy, wiecie, że lubię porównywać portfel do ciasta.

Każdy kawałek oznacza inną część naszego majątku.

Możemy mieć akcje.

Obligacje.

Gotówkę.

Metale.

Kryptowaluty.

Czy inne aktywa.

Nie ma jednego właściwego przepisu.

Każdy piecze trochę inne ciasto. 😉

Ale czasami warto wyjąć ten przepis z szuflady i sprawdzić:

czy moje ciasto nadal wygląda tak, jak chciałam?

Bo może się okazać, że planowaliśmy:

70% jednego składnika,

10% drugiego,

10% trzeciego,

a po kilku latach rynek zrobił swoje i proporcje wyglądają już zupełnie inaczej.

I wtedy mamy kilka możliwości.

Możemy coś sprzedać.

Możemy przestać dokupować jeden składnik.

Możemy kierować nowe pieniądze tam, gdzie udział jest zbyt mały.

Albo po prostu zaakceptować nowe proporcje.

Najważniejsze jest jednak to, żeby wiedzieć, dlaczego wybieramy dane rozwiązanie.


🧹 A jak ja robię porządki?

No właśnie.

Tutaj może Was trochę rozczaruję, bo u mnie porządki w portfelu najczęściej robią się… same. 😂

Miałam już dwa przypadki, kiedy spółki, które posiadałam, po prostu wyszły z giełdy.

Czyli problem porządków został rozwiązany za mnie.

Poza tym przez cały czas inwestowania sama sprzedałam może dwie spółki.

Nie dlatego, że nagle kurs spadł.

Nie dlatego, że przeczytałam w internecie, że ktoś uważa je za złe.

Po prostu straciłam do nich cierpliwość.

Mam dość jasną strategię i ograniczoną liczbę akcji, które docelowo chcę posiadać.

Dlatego mój portfel nie jest przypadkową kolekcją wszystkiego, co kiedyś wydało mi się ciekawe.

Każda spółka ma mieć swoje miejsce.

A jeżeli przestaje spełniać moje założenia, zaczynam się zastanawiać, czy nadal powinna tam być.


⏳ Mam nawet swoją prostą zasadę

W przypadku moich spółek dywidendowych patrzę przede wszystkim na wypłaty.

Jeżeli spółka przestaje wypłacać dywidendę, nie sprzedaję jej automatycznie następnego dnia.

Daję jej czas.

U mnie jest to mniej więcej rok na powrót do wypłat.

Jeżeli po tym czasie dywidenda nadal nie wraca, wtedy rozważam sprzedaż.

Dlaczego?

Bo nie chcę podejmować decyzji pod wpływem jednego złego kwartału.

Firma może mieć przejściowe problemy.

Może być w trakcie restrukturyzacji.

Może mieć chwilowo trudniejszy okres.

Dlatego wolę dać jej trochę czasu.

Ale jednocześnie nie chcę też trzymać inwestycji w nieskończoność tylko dlatego, że kiedyś ją kupiłam.

Rok jest dla mnie takim okresem próby.

To moja zasada, a nie uniwersalna reguła dla każdego inwestora.

Ktoś może mieć zupełnie inną strategię.


🧠 Nie każda różnica oznacza problem

I tutaj bardzo ważna rzecz.

Jeżeli założyliśmy sobie jakiś procentowy podział portfela, nie oznacza to, że musimy codziennie pilnować, czy mamy dokładnie:

25,00%

zamiast:

25,17%.

To byłoby już trochę przesadne. 😂

Rynek będzie się zmieniał.

Ceny będą rosły i spadały.

Jedne aktywa będą zachowywać się lepiej, inne gorzej.

Dlatego dla mnie ważniejszy jest ogólny obraz niż idealne cyferki.

Portfel ma być narzędziem.

Nie kolejnym źródłem stresu.


🪴 Czasami najlepszym porządkiem jest… nic nie robić

To może zabrzmieć dziwnie.

Piszę o porządkach, a jednocześnie mówię, że czasami najlepszą decyzją jest niczego nie sprzedawać.

Ale dokładnie tak uważam.

Jeżeli inwestycje nadal spełniają nasze założenia, proporcje są dla nas akceptowalne, a strategia się nie zmieniła, to nie musimy na siłę niczego poprawiać.

Nie każda różnica wymaga działania.

Nie każda nowa moda wymaga dodania kolejnego aktywa.

Nie każda korekta wymaga przebudowania portfela.

Czasami największym sukcesem inwestora jest powiedzenie:

„Wszystko działa. Niczego nie ruszam.”

I zamknięcie aplikacji. ☕


🛠️ Kiedy naprawdę warto się zatrzymać?

Dla mnie sygnałem do większego przeglądu może być przede wszystkim zmiana naszej sytuacji.

Zmieniły się dochody.

Zmieniły się wydatki.

Zmieniły się cele.

Zmieniła się tolerancja ryzyka.

Zaczęliśmy potrzebować pieniędzy wcześniej, niż zakładaliśmy.

Albo po prostu po kilku latach okazało się, że nasza początkowa strategia nie pasuje już do nas.

I to jest całkowicie normalne.

Strategia inwestycyjna nie jest tatuażem.

Można ją zmienić.

Tylko warto robić to dlatego, że zmieniły się nasze założenia, a nie dlatego, że zobaczyliśmy trzy czerwone świece na wykresie i zaczęliśmy się bać. 😉


🌲 Mój portfel też nie jest projektem zamkniętym

Ja również nie zakładam, że mój portfel będzie wyglądał dokładnie tak samo za 10 czy 20 lat.

Mam obecnie kilka głównych klas aktywów i wiem, po co każda z nich znajduje się w moim systemie.

Ale czy za kilka lat nadal będę chciała dokładnie tego samego?

Nie wiem.

I właściwie nie muszę tego dzisiaj wiedzieć.

Najważniejsze jest dla mnie to, żeby nie dodawać nowych rzeczy tylko po to, żeby portfel wyglądał bardziej imponująco.

Bo można mieć bardzo skomplikowany portfel i nadal nie mieć pojęcia, co właściwie się w nim dzieje.

A można mieć stosunkowo prosty portfel i bardzo dobrze rozumieć każdą jego część.

Ja zdecydowanie wolę tę drugą wersję.


☕ Portfel nie potrzebuje ciągłego remontu

Chyba właśnie to chciałabym zostawić Wam po tym wpisie.

Portfel inwestycyjny nie jest domem, który trzeba co roku remontować.

Czasami wystarczy go odkurzyć.

Sprawdzić, co właściwie w nim mamy.

Zobaczyć, czy nadal pasuje do naszych planów.

I jeżeli wszystko jest w porządku…

zamknąć szafę.

Niech sobie stoi.

Bo inwestowanie długoterminowe ma dla mnie największy sens wtedy, kiedy nie wymaga ciągłego działania.

Budujemy system.

Regularnie go zasilamy.

Od czasu do czasu sprawdzamy, czy nadal działa.

A potem wracamy do swojego życia.

Bo przecież ostatecznie portfel ma służyć nam, a nie my portfelowi. 🌿


📚 To wpis z serii Portfel z Werandy

Zobacz wszystkie posty ➡
https://lesnakapitalistka.com/category/portfel-z-werandy/

⚠️ Disclaimer

Ten wpis przedstawia moje osobiste podejście do inwestowania i ma charakter edukacyjny. Nie stanowi indywidualnej porady finansowej, inwestycyjnej ani rekomendacji kupna lub sprzedaży konkretnych aktywów. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości kapitału. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej warto samodzielnie przeanalizować własną sytuację finansową, cele i tolerancję ryzyka.


Komentarze

Skomentuj