
Witaj, Czytelniku!
Dzisiaj idziemy w temat, o którym naprawdę rzadko słyszę, a który moim zdaniem ma ogromne znaczenie dla naszych finansów.
Lifestyle inflation, po polsku najczęściej określana jako inflacja stylu życia.
Ja zdecydowanie wolę określenie lifestyle creep, czyli po prostu pełzanie poziomu życia.
Dlaczego?
Bo słowo creep kojarzy mi się z creeperem z Minecrafta. 😂
Coś sobie spokojnie chodzi, prawie go nie zauważasz…
A potem:
BUM! 💥
I nagle zastanawiasz się, gdzie podziały się Twoje pieniądze.
Właśnie tak działa inflacja stylu życia.
Przez większość czasu jej nie zauważamy. Nie ma jednego wielkiego momentu, w którym mówimy:
„Od dzisiaj będę wydawać dwa razy więcej”.
To dzieje się powoli.
Lepszy telefon.
Trochę lepsze jedzenie.
Więcej zamawiania.
Droższy samochód.
Więcej subskrypcji.
Większe mieszkanie.
Częstsze wyjazdy.
I nagle okazuje się, że podwyżka zniknęła, zanim zdążyliśmy ją dobrze zauważyć.
Jak powiedziałby Rico z Pingwinów z Madagaskaru:
KABUM! 😂
Ale dobra, koniec popkultury.
To jest blog o finansach, więc wracamy do pieniędzy.
💸 „Chciałabym zarabiać 5000 zł”
Ostatnio przed rozpoczęciem pracy usłyszałam od koleżanki:
„Chciałabym zarabiać 5000 zł”.
Pomyślałam sobie:
Przecież my zarabiamy 5000 zł brutto.
Ona oczywiście miała na myśli 5000 zł na rękę.
I wtedy uderzyła mnie jedna rzecz.
Kilka lat temu nasze obecne wynagrodzenie netto byłoby dla wielu osób naprawdę dużym marzeniem.
Pamiętam czasy, kiedy kwoty rzędu 3900–4000 zł netto wydawały mi się bardzo dobre.
A dzisiaj?
„To za mało”.
I oczywiście część tego wynika z inflacji cen.
Ale część może wynikać również z tego, że wraz ze wzrostem dochodu podnosimy nasze oczekiwania wobec życia.
I tutaj właśnie zaczyna się lifestyle creep.
🐌 Jak działa pełzanie poziomu życia?
Wyobraźmy sobie bardzo prosty przykład.
Zarabiasz 4000 zł.
Wydajesz 3000 zł.
Zostaje Ci 1000 zł.
Dostajesz podwyżkę do 4500 zł.
Teoretycznie powinno zostać Ci:
1500 zł.
Ale zaczynasz:
- częściej zamawiać jedzenie,
- kupować droższe rzeczy,
- zwiększać budżet na rozrywkę,
- wymieniać sprzęt szybciej,
- dokładać kolejne subskrypcje.
I nagle wydajesz 3500 zł.
Zamiast zwiększyć oszczędności o 500 zł, zwiększyłeś wydatki o 500 zł.
Pensja wzrosła.
Twoja sytuacja finansowa prawie się nie zmieniła.
A za kilka lat dostajesz kolejną podwyżkę i historia się powtarza.
Dlatego można zarabiać:
4000 zł → 5000 zł → 6000 zł → 8000 zł
i nadal mieć wrażenie:
„Kurczę, nadal zarabiam za mało”.
To jest właśnie pełzanie poziomu życia.
🧮 A przecież pensje naprawdę rosną
W moim przypadku różnica jest wręcz absurdalna.
Kiedy zaczynałam pracę, moja pensja wynosiła około 1900 zł netto.
Dzisiaj w dobrym miesiącu potrafię dostać około 4000 zł netto.
Czyli ponad dwa razy więcej.
Gdybym razem ze wzrostem pensji zwiększała wszystkie wydatki, prawdopodobnie nadal uważałabym, że zarabiam za mało.
Tymczasem moje podstawowe miesięczne wydatki są stosunkowo niskie.
Dlatego każda dodatkowa złotówka ma u mnie konkretne zadanie.
I właśnie dlatego budżet jest dla mnie najlepszą ochroną przed lifestyle creep.
Nie dlatego, że budżet mówi:
„Nie wolno Ci wydawać pieniędzy”.
Wręcz przeciwnie.
Mój budżet mówi:
„Możesz wydawać pieniądze na to, co naprawdę jest dla Ciebie ważne”.
🏡 Co zrobić z podwyżką?
Moim zdaniem warto zastosować bardzo prostą zasadę.
Nie pozwalaj, aby cała podwyżka automatycznie stała się nowym kosztem życia.
Załóżmy, że dostajesz 300 zł podwyżki.
Możesz zrobić:
100 zł – poprawa jakości życia
200 zł – oszczędności / inwestycje / konkretny projekt
I nadal masz więcej pieniędzy na przyjemności.
Ale jednocześnie Twoje przyszłe „ja” również dostaje podwyżkę.
Bo te 200 zł zaczyna pracować dla Ciebie.
🎮 Ale nie wycinajmy całej przyjemności z życia!
I tutaj dochodzę do rzeczy, którą uważam za bardzo ważną.
Budżet nie powinien być karą.
Jeżeli kochasz gry – zaplanuj budżet na gry.
Jeżeli lubisz książki – zaplanuj pieniądze na książki.
Jeżeli uwielbiasz malować – przeznacz pieniądze na farby i pędzle.
Jeżeli kochasz podróże – odkładaj na podróże.
Jeżeli lubisz Netflixa, anime czy filmy – również możesz mieć na to swoje miejsce w budżecie.
Ja sama lubię gry, książki, filmy i anime.
Nie zamierzam z nich rezygnować tylko dlatego, że chcę osiągnąć FIRE.
Po co mi FIRE, jeśli droga do niego będzie tak nudna i ascetyczna, że znienawidzę własne życie?
To nie ma żadnego sensu.
💡 Moja metoda: osobny budżet na hobby
Bardzo podoba mi się rozwiązanie polegające na stworzeniu małych „koszyczków” na hobby.
Na przykład:
50 zł miesięcznie → gry
50 zł → książki
50 zł → hobby
Pieniądze się kumulują.
Nie musisz kupować czegoś co miesiąc.
Możesz poczekać na promocję.
Możesz kupić większą rzecz raz na kilka miesięcy.
I nagle okazuje się, że nie musisz rezygnować z hobby, żeby oszczędzać.
Po prostu nadajesz mu konkretną przestrzeń w swoim budżecie.
🐢 Najważniejsza zasada
Moim zdaniem największym błędem nie jest wydawanie pieniędzy.
Największym błędem jest wydawanie pieniędzy bez zastanowienia, na rzeczy, które właściwie niczego w naszym życiu nie poprawiają.
Nie musisz obcinać wszystkiego.
Zostaw to, co naprawdę daje Ci radość.
Zastanów się natomiast nad tym, co kupujesz tylko dlatego, że:
„wszyscy mają”
albo:
„stać mnie, więc mogę”.
Bo właśnie z takich małych decyzji najczęściej powstaje lifestyle creep.
A jak go zatrzymać?
Budżet.
Świadomość wydatków.
Automatyczne oszczędzanie.
Inwestowanie podwyżek zamiast automatycznego zwiększania konsumpcji.
I przede wszystkim:
wydawanie pieniędzy na rzeczy, które naprawdę mają dla nas wartość.
Nie musisz żyć jak mnich.
Nie musisz odmawiać sobie każdej kawy.
Nie musisz wyrzucać Netflixa, sprzedać samochodu i zamieszkać pod mostem, żeby osiągnąć FIRE. 😂
Wystarczy, że Ty decydujesz, gdzie idą Twoje pieniądze, a nie Twój coraz droższy styl życia.
Bo podwyżka pensji może zrobić dwie rzeczy.
Może kupić Ci większą konsumpcję dzisiaj.
Albo może kupić Ci większą wolność jutro.
A ja zdecydowanie wolę tę drugą opcję.
📚 To wpis z serii Kapitalistyczne Piątki
Zobacz wszystkie posty ➡
https://lesnakapitalistka.com/category/kapitalistyczne-piatki/
Disclaimer:
Wpis ma charakter osobistej refleksji i nie stanowi porady inwestycyjnej ani finansowej. Każda decyzja finansowa powinna być dostosowana do własnej sytuacji i możliwości.
Dodaj komentarz