
Witaj, Czytelniku!
W poprzednim wpisie zastanawialiśmy się, ile właściwie powinno się inwestować każdego miesiąca.
Dzisiaj pójdziemy o krok dalej.
Bo łatwo powiedzieć:
„Inwestuj więcej!”
Tylko skąd wziąć te dodatkowe pieniądze?
Można oczywiście zacząć ciąć wydatki.
Zrezygnować z kawy.
Przestać kupować książki.
Nie chodzić do kina.
Nie grać w gry.
Nie wyjeżdżać.
I najlepiej jeszcze siedzieć wieczorem przy zgaszonym świetle, żeby oszczędzać na prądzie. 😉
Tylko czy to naprawdę ma być droga do niezależności finansowej?
Moim zdaniem nie.
Budowanie majątku nie powinno oznaczać budowania sobie życia, którego nie lubimy.
🧮 Stopa oszczędności nie powinna być karą
Stopa oszczędności to bardzo ciekawy wskaźnik.
Pokazuje, jaka część naszego dochodu zostaje nam po wydatkach i może zostać przeznaczona na przyszłość.
Ale łatwo wpaść w pułapkę myślenia:
„Im wyższa stopa oszczędności, tym lepiej”.
Nie zawsze.
Jeżeli ktoś oszczędza 50%, ale jest przez cały czas nieszczęśliwy, rezygnuje ze wszystkich zainteresowań i odlicza dni do kolejnej wypłaty, to moim zdaniem coś poszło nie tak.
Pieniądze mają dawać nam większą wolność.
Nie powinny zamieniać naszego życia w permanentny zakaz wydawania.
Dlatego zamiast pytać:
„Z czego jeszcze mogę zrezygnować?”
wolę zapytać:
„Za co właściwie płacę i czy rzeczywiście tego potrzebuję?”
To ogromna różnica.
🕵️ Najpierw znajdź pieniądze, które już uciekają
Zwiększenie stopy oszczędności wcale nie musi zaczynać się od wielkich wyrzeczeń.
Czasami wystarczy zrobić mały finansowy rachunek sumienia.
Sprawdź:
- subskrypcje,
- karnety,
- abonamenty,
- ubezpieczenia,
- rachunki,
- impulsywne zakupy,
- jedzenie wyrzucane do kosza,
- rzeczy kupowane tylko dlatego, że są na promocji.
I tutaj dochodzimy do jednej z moich ulubionych rzeczy.
Nie musisz ciąć wszystkiego.
Wytnij przede wszystkim to, czego właściwie nie używasz.
Jeżeli masz karnet na siłownię za 200 zł miesięcznie i chodzisz tam pięć razy w miesiącu, policz sobie, ile faktycznie kosztuje Cię jedna wizyta.
Może nadal jest to dla Ciebie dobra cena.
Wtedy zostaw karnet.
Ale jeśli płacisz 200 zł i nie byłeś tam od czterech miesięcy?
Wtedy być może właśnie znalazłeś 200 zł miesięcznie na zwiększenie swojej stopy oszczędności.
Bez odebrania sobie czegokolwiek.
🎮 Nie wycinaj tego, co kochasz
To jest chyba jedna z najważniejszych zasad mojego budżetowania.
Nie wycinam hobby tylko dlatego, że nie jest „produktywne”.
Lubię gry.
Lubię książki.
Lubię filmy.
Lubię anime i mangę.
I naprawdę nie widzę powodu, żeby człowiek prawie czterdziestoletni nie mógł oglądać kreskówek. 😂
Wolę wydać pieniądze na coś, co naprawdę sprawia mi przyjemność, niż kupować dziesięć rzeczy, które za miesiąc wylądują gdzieś w szafie.
Dlatego dobrym rozwiązaniem może być osobny budżet na hobby.
Na przykład 50 zł miesięcznie.
Pieniądze odkładasz na osobne konto.
A kiedy pojawi się gra, książka, wyjazd czy inna rzecz, którą naprawdę chcesz kupić, masz już przygotowane pieniądze.
Nie rozwalasz całego budżetu.
Nie masz też poczucia, że całe życie składa się z zakazów.
🧹 Co więc naprawdę warto ciąć?
Moim zdaniem przede wszystkim rzeczy, których nie używamy albo nie potrzebujemy.
Nie:
„Nie kupuj tego, co lubisz”.
Tylko:
„Nie płać za coś, czego nie wykorzystujesz”.
To może być:
nieużywany streaming,
nieużywany karnet,
aplikacja, której nie otworzyłeś od pół roku,
abonament wykupiony „na wszelki wypadek”,
zakupy robione z nudów,
kolejna rzecz, której potrzebujesz tylko dlatego, że zobaczyłeś reklamę.
Czasami właśnie tam znajduje się kilkadziesiąt albo kilkaset złotych miesięcznie.
A kilkaset złotych miesięcznie przez wiele lat to już nie jest drobnostka.
To kapitał.
📈 Drugi sposób: zwiększaj dochód
Jest jeszcze druga droga.
Zamiast tylko ciąć wydatki, można próbować zwiększać dochody.
Podwyżka.
Dodatkowa praca.
Sprzedaż niepotrzebnych rzeczy.
Side hustle.
Dodatkowe umiejętności.
Kurs.
Certyfikat.
I tutaj wracamy do tego, o czym pisałam wcześniej:
czasami najlepszą inwestycją jest inwestycja w siebie.
Jeżeli kurs za kilkaset złotych pozwoli Ci zdobyć umiejętność, która zwiększy Twoje zarobki, może być znacznie bardziej wartościowy niż kolejna rzecz kupiona do domu.
Nie każda inwestycja musi mieć ticker giełdowy.
🪜 Najłatwiejszy sposób? Podnoś poprzeczkę powoli
Nie próbowałabym zwiększyć stopy oszczędności z 10% do 50% w jeden miesiąc.
Po co?
Lepiej zrobić to stopniowo.
Na przykład:
10% → 12% → 15% → 18% → 20%.
Każdy kolejny poziom testujesz przez kilka miesięcy.
Jeżeli budżet nadal działa i nie czujesz się przytłoczony, możesz zrobić kolejny krok.
To trochę jak trening.
Nie zaczynasz od podnoszenia 200 kilogramów.
Najpierw trzeba nauczyć organizm podstaw.
Z finansami jest podobnie.
💰 A co zrobić z podwyżką?
Tutaj mam prostą zasadę.
Nie pozwól, żeby cała podwyżka automatycznie zamieniła się w nowe wydatki.
Załóżmy, że dostajesz 300 zł więcej miesięcznie.
Możesz podzielić tę kwotę.
Na przykład:
100 zł → poprawa jakości życia
100 zł → hobby lub przyjemności
100 zł → inwestycje
I już.
Twoje życie staje się trochę lepsze.
Twoje inwestycje również rosną.
A jednocześnie nie przyzwyczajasz się natychmiast do wydawania całej dodatkowej kwoty.
🐢 Tak właśnie powstaje wysoka stopa oszczędności
Moja wysoka stopa oszczędności nie pojawiła się z dnia na dzień.
Nie obudziłam się pewnego ranka i nie powiedziałam:
„Od dzisiaj wydaję tylko na absolutne minimum”.
Doszłam do niej małymi krokami.
Najpierw nauczyłam się kontrolować wydatki.
Potem budować poduszki.
Później zaczęłam regularnie inwestować.
Z czasem coraz więcej pieniędzy zaczęło trafiać do moich przyszłych celów.
I właśnie dlatego uważam, że system jest ważniejszy od jednorazowego zrywu.
Możesz mieć jeden miesiąc z gigantyczną stopą oszczędności.
Ale jeżeli później przez pół roku nadrabiasz wszystkie wyrzeczenia zakupami, niewiele z tego wynika.
🍰 Finansowe ciasto nie musi być nudne
Lubię patrzeć na budżet jak na ciasto.
Każdy kawałek ma swoje zadanie.
Jeden jest na życie.
Jeden na bezpieczeństwo.
Jeden na inwestycje.
Jeden na przyszłość.
Ale może być również kawałek na:
🎮 gry,
📚 książki,
🎬 filmy,
✈️ wyjazdy,
🎨 hobby,
☕ małe przyjemności.
Bo jeżeli całe ciasto przeznaczymy na przyszłość, możemy odkryć, że zapomnieliśmy zjeść kawałek dzisiaj.
A szkoda.
🎯 Mój sposób na zwiększanie stopy oszczędności
Gdybym miała zamknąć to wszystko w kilku krokach, zrobiłabym tak:
1. Sprawdź ostatnie 3 miesiące wydatków.
2. Znajdź rzeczy, za które płacisz, ale ich nie używasz.
3. Nie usuwaj hobby, które naprawdę kochasz.
4. Ustal osobny budżet na przyjemności.
5. Każdą podwyżkę dziel między życie, przyjemności i przyszłość.
6. Stopniowo zwiększaj kwotę inwestowaną.
7. Automatyzuj przelewy.
8. Co kilka miesięcy sprawdzaj, czy system nadal działa.
I przede wszystkim:
nie próbuj być idealny.
🌲 Najważniejsza rzecz
Moim zdaniem dobra stopa oszczędności to nie taka, która wygląda najlepiej w tabelce.
To taka, którą możesz utrzymać przez wiele lat.
Jeżeli możesz oszczędzać 20% i jednocześnie normalnie żyć — świetnie.
Jeżeli możesz 40% — jeszcze lepiej.
Jeżeli możesz 60% — fantastycznie.
Ale jeżeli przy 60% zaczynasz nienawidzić każdego dnia, może warto zejść do 50%.
Bo celem nie jest pobicie rekordu.
Celem jest zbudowanie majątku, który da Ci większą wolność.
A wolność finansowa bez odrobiny radości z życia byłaby trochę jak posiadanie pięknego domu bez drzwi.
Niby jest.
Ale po co? 😉
📚 To wpis z serii Kapitalistyczne Piątki
Zobacz wszystkie posty ➡
https://lesnakapitalistka.com/category/kapitalistyczne-piatki/
⚠️ Disclaimer
Ten wpis przedstawia moje osobiste podejście do oszczędzania, budżetowania i inwestowania i ma charakter edukacyjny. Nie stanowi indywidualnej porady finansowej ani rekomendacji dotyczącej konkretnych produktów finansowych. Każda osoba ma inną sytuację finansową, potrzeby, zobowiązania i cele, dlatego przedstawione rozwiązania należy dostosować do własnych możliwości. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości kapitału.
Dodaj komentarz