
Witaj na werandzie, gdzie zamiast plotek o sąsiadach, analizujemy swoje błędy finansowe i sukcesy – na chłodno, z herbatą w ręku. Bo przyznajmy: każdy z nas ma w portfelu kilka perełek i kilka… no cóż, lekcji życia.
Trzeci kwartał 2025 roku za nami. Dla jednych to był czas wzrostów, dla innych – czas zgrzytania zębami przy każdej aktualizacji aplikacji inwestycyjnej. Ale rachunek sumienia to nie bicie się w pierś – to spojrzenie prawdzie w oczy i wyciągnięcie wniosków, zanim rynek zrobi to za nas.
💡 Co zadziałało – czyli rzeczy, za które warto sobie przybić piątkę
1. Regularność ponad emocje.
Jeśli co miesiąc inwestowałaś nawet drobne kwoty – gratulacje, jesteś w czołówce najbardziej zdyscyplinowanych inwestorów. Rynek nagradza konsekwencję, a nie „geniuszy chwili”. Nawet jeśli Twoje ETF-y nie wzrosły spektakularnie, to sam fakt, że nie zrezygnowałaś po spadkach, to już zysk psychiczny – a ten bywa cenniejszy niż dywidenda.
2. Rebalansowanie, czyli porządki w portfelu.
Tak, wiem, brzmi nudno. Ale przestawienie proporcji między akcjami a obligacjami to jak wietrzenie domu – nic spektakularnego, ale od razu lepiej się oddycha. Kto zareagował rozsądnie po letnich spadkach, ten dziś śpi spokojniej.
3. Dbanie o gotówkę.
W czasach, gdy banki wreszcie znów płacą sensowne odsetki, warto mieć bufor. Jeśli ktoś trzymał część oszczędności w bezpiecznych instrumentach – jak lokaty, konta oszczędnościowe, obligacje skarbowe – nie tylko miał spokój, ale i amunicję na przyszłe okazje.
😬 Co nie zadziałało – czyli pomysły, które lepiej zostawić w przeszłości
1. Gonitwa za „pewniakami”.
Wiesz, te momenty, gdy myślisz: „To musi urosnąć, przecież wszyscy o tym mówią!”. Cóż, właśnie wtedy rynek już dawno zdyskontował Twój entuzjazm. Jeśli w tym kwartale kupiłaś coś, bo „wszyscy kupują”, pewnie dziś patrzysz na czerwone cyferki.
2. Zbyt częste sprawdzanie portfela.
To klasyka. Im częściej zaglądasz, tym gorzej się czujesz. Rynki to nie serial – nie trzeba znać każdego odcinka. Raz w miesiącu wystarczy, serio. Inwestowanie to maraton, a nie scrollowanie TikToka w nerwach.
3. Ignorowanie podatków i prowizji.
Wielu początkujących inwestorów zapomina, że zysk 10% z ETF-u może po opłatach i podatku skurczyć się do 6%. To wciąż dobrze, ale warto liczyć realnie. Lepiej być przyjemnie zaskoczonym niż brutalnie rozczarowanym.
🔍 Moje poczynania w tym kwartale
U mnie wszystko toczyło się spokojnie, wręcz nudno – i bardzo dobrze.
Mam działający w tle plan inwestycyjny, do którego dokładam 100 zł tygodniowo na cztery ETF-y. Wzrost tego portfela to stabilny, spokojny zysk, którego nie zamierzam jeszcze realizować.
Dodatkowo, standardowo dokładam do portfela inwestycyjnego środki na akcje dywidendowe, a co miesiąc dorzucam 400 zł w krypto – to mój sposób na dywersyfikację i utrzymanie równowagi.
Nie szaleję, nie gonię za modą, nie panikuję przy lekkich spadkach.
To właśnie moja strategia: inwestować, dywersyfikować i spać spokojnie.
📈 Na koniec – rachunek sumienia, nie rachunek strat
To dobry moment, by usiąść z kartką i zapisać:
- co przyniosło mi spokój,
- co zabrało mi sen,
- czego nie powtórzę w kolejnym kwartale.
Nie chodzi o to, by być perfekcyjnym inwestorem. Chodzi o to, by z każdym miesiącem być mniej głupim niż poprzednio.
Bo inwestowanie to nie sprint do bogactwa. To powolne, uporczywe uczenie się samego siebie – z odrobiną humoru, cierpliwości i zdrowego dystansu.
📚 To wpis z serii Portfel z Werandy.
Zobacz wszystkie posty ➡ https://lesnakapitalistka.com/category/portfel-z-werandy/
💬 Inwestowanie jest ryzykowne i możesz stracić część lub całość zainwestowanego kapitału.
Podane informacje służą wyłącznie celom informacyjnym i edukacyjnym i nie stanowią żadnego rodzaju porady finansowej ani rekomendacji inwestycyjnej.
Dodaj komentarz