
Kiedy ktoś mówi „gotówka to król”, od razu mam ochotę dodać: „król, ale chyba ten, co rządził pięćset lat temu”. W świecie, gdzie inflacja gryzie szybciej niż chomik kabel od ładowarki, trzymanie pieniędzy w portfelu czy na nieoprocentowanym rachunku wydaje się sportem ekstremalnym. A jednak – gotówka wciąż ma swoje miejsce w portfelu inwestora. Pytanie brzmi: ile i w jakim celu?
1. Inflacja kontra gotówka – pojedynek nierówny
Nie ma co owijać w bawełnę: w 2025 roku gotówka dalej przegrywa z inflacją. Stopy procentowe w Polsce spadły względem szczytów 2022–2023, a to oznacza, że oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych jest raczej kosmetyczne niż realnie chroniące kapitał.
Jeśli ktoś trzyma 50 000 zł na zwykłym rachunku bieżącym, to tak naprawdę daje bankowi darmowy kredyt. I to jeszcze bez umowy. Warto pamiętać: nieinwestowana gotówka = powolna utrata siły nabywczej.
2. Gotówka jako tarcza psychologiczna
Z drugiej strony – inwestowanie całego majątku to jak wejście na rollercoaster bez pasów bezpieczeństwa. Gotówka daje spokój. Kiedy rynki spadają, a indeksy wyglądają jak zjazd na nartach, ta poduszka w postaci „żywej kasy” chroni nas przed paniką.
Psychologia inwestowania mówi jasno: człowiek, który ma rezerwę płynnych środków, podejmuje mądrzejsze decyzje. Nie musi sprzedawać ETF-ów czy akcji w dołku tylko dlatego, że pralka nagle postanowiła wyzionąć ducha.
3. Rezerwa awaryjna – must have
Każdy portfel, czy to minimalistyczny, czy rozbudowany jak IKEA-katalog, powinien mieć rezerwę awaryjną. Klasyczne podejście mówi: 3–6 miesięcy wydatków życia codziennego w łatwo dostępnej gotówce.
To nie są pieniądze „na inwestowanie”. To są pieniądze „na życie, kiedy życie daje w kość”. Strata pracy, wypadek, większy remont – to się dzieje i lepiej być gotowym.
Jak ja to robię?
W moim przypadku staram się budować kilka poduszek bezpieczeństwa:
- Pierwsza to 2000 zł na nieprzewidziane wydatki – takie jak leczenie kanałowe czy naprawa samochodu.
- Druga to poduszka na wydatki życiowe. U mnie jest to w tym momencie równowartość 7 miesięcy, ale docelowo planuję 12 miesięcy wydatków. Dlaczego aż tyle? Bo rachunki takie jak czynsz, prąd, gaz i inne podstawowe koszty pojawiają się co miesiąc i chcę mieć pewność, że mam je zabezpieczone. W moim przypadku to docelowo 120 000–130 000 zł. Brzmi mało? Otóż moje minimalne wydatki są skromne – około 1070 zł miesięcznie (czynsz, jedzenie, transport, ubezpieczenia, media itp.).
- Trzecia to poduszka na większe zakupy, sprzęty czy wakacje. Nie lubię brać kredytów na coś, na co mogę sama odłożyć – więc ta pula ratuje mnie przed długiem konsumpcyjnym.
Dzięki temu nie muszę panikować ani przy większych naprawach, ani gdyby życie nagle postanowiło przetestować moją odporność na stres.
4. Gotówka jako opcja inwestycyjna
Paradoksalnie, gotówka może być też narzędziem inwestycyjnym. Dlaczego? Bo daje możliwość skorzystania z okazji.
Wyobraź sobie, że rynek akcji spada o 20%. Ci, którzy mają gotówkę, mogą wejść w dobre aktywa po przecenach. Ci, którzy mają 100% w akcjach, mogą tylko patrzeć i zazdrościć.
Gotówka = opcja na okazje. To jak posiadanie kuponu rabatowego, który możesz odpalić w odpowiednim momencie.
5. Ile gotówki w portfelu w 2025?
To nie jest matematyka z podręcznika, tu nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od stylu życia, ryzyka, stabilności pracy i planów. Ale można podać kilka punktów orientacyjnych:
- 3–6 miesięcy wydatków – jako poduszka bezpieczeństwa.
- Dodatkowa rezerwa 5–10% portfela – dla tych, którzy chcą polować na okazje inwestycyjne.
- Reszta – niech pracuje. Obligacje, ETF-y, akcje, złoto – cokolwiek, byle nie traciło wartości na oczach.
6. Gotówka nie równa się banknoty w szufladzie
Ważna sprawa: gotówka to nie tylko pieniądze w portfelu czy w skarpecie. To też depozyty na koncie oszczędnościowym, krótkoterminowe lokaty czy rachunki w fintechach typu Revolut.
Nie chodzi o to, żeby trzymać banknoty w pudełku po butach. Chodzi o płynność i szybki dostęp.
7. Podsumowanie – gotówka to nie inwestycja, ale narzędzie
W 2025 roku gotówka wciąż nie zarabia. Ale to nie znaczy, że jest bezużyteczna. Jest jak gaśnica: lepiej mieć i nie użyć, niż nie mieć i płakać nad stratami.
Nie chodzi o to, żeby połowę portfela kisić na ROR-ze. Chodzi o to, żeby mieć mądrze policzoną rezerwę, która chroni naszą psychikę i daje opcję działania, gdy rynek się trzęsie.
Gotówka to nie król. To raczej strażnik – nudny, ale potrzebny.
📚 To wpis z serii Portfel z Werandy.
Zobacz wszystkie posty ➡ https://lesnakapitalistka.com/category/portfel-z-werandy/
Disclaimer: Inwestowanie jest ryzykowne i możesz stracić część lub całość zainwestowanego kapitału. Podane informacje służą wyłącznie celom informacyjnym i edukacyjnym i nie stanowią żadnego rodzaju porady finansowej ani rekomendacji inwestycyjnej.
Dodaj komentarz