
Między świętami a Nowym Rokiem dzieje się coś dziwnego. Świat niby zwalnia, ale wielu ludzi dostaje wtedy nagłego ataku produktywności. Jakby bali się, że jeśli choć na chwilę przestaną zarabiać, to system się zawali, a konto samo się wyzeruje.
A prawda jest taka: ten krótki czas bez ciśnienia to luksus, którego nie da się kupić. I wcale nie trzeba go „usprawiedliwiać” pracą.
🕰️ 1. Czas pomiędzy – ani święta, ani robota
To kilka dni, które nie należą ani do starego roku, ani do nowego. Klienci są półprzytomni, maile milkną, decyzje odkłada się „na styczeń”. I bardzo dobrze.
Próba wyciskania wtedy maksymalnych wyników przypomina młócenie zboża zimą — dużo hałasu, mało efektu. Tradycyjna mądrość mówi jasno: nie każda pora jest dobra na zarabianie.
🪙 2. Zarabianie ma sezon, odpoczynek też
Rolnik wie, że są miesiące siewu i miesiące leżakowania ziemi. Kupiec wiedział, że po jarmarku przychodzi czas liczenia i planowania. Tylko współczesny człowiek udaje, że może cisnąć cały rok bez przerwy.
A potem się dziwi, że:
- spada kreatywność,
- rośnie frustracja,
- decyzje finansowe robią się nerwowe.
Nieciągłe zarabianie to nie lenistwo. To strategia przetrwania.
🧠 3. Głowa też jest zasobem
Kapitalizm bardzo lubi udawać, że liczy się tylko czas i pieniądz. A przecież najdroższym zasobem jest sprawna głowa. Jeśli ją przegrzejesz w grudniu, to w styczniu będziesz działać na rezerwie.
Kilka dni bez:
- targetów,
- maili „na wczoraj”,
- presji wyników,
to nie strata. To inwestycja w przyszłe decyzje.
🧾 4. Czas niezarabiania to czas liczenia
Sztuka niezarabiania nie polega na bezmyślnym leżeniu (choć to też bywa potrzebne). To dobry moment na:
- podsumowanie roku,
- sprawdzenie finansów,
- spokojne spojrzenie na koszty i przychody,
- ułożenie planu bez presji.
Nie chodzi o arkusze do 3 w nocy. Chodzi o myślenie, a ono najlepiej działa, kiedy nikt nie stoi nad głową.
🔕 5. Świadome wyłączenie to akt odwagi
Wielu ludzi boi się odpuścić, bo:
- „co jeśli ktoś mnie wyprzedzi?”,
- „co jeśli coś stracę?”,
- „co jeśli wypadnę z obiegu?”.
A prawda jest brutalna:
kto nie umie się zatrzymać, ten prędzej czy później się rozsypie.
Kilka dni ciszy nie zabierze ci pozycji. Może za to uratować energię.
🪵 6. Nie wszystko musi się spinać w grudniu
Jest stara zasada kupiecka: roku nie zamyka się w panice. Jeśli coś nie domknęło się do świąt, to często nie domknie się już sensownie przed sylwestrem.
I to jest w porządku.
Nowy rok istnieje właśnie po to, żeby zacząć dalej — bez nerwowego dociskania końcówki.
🧘 7. Zatrzymanie to część długoterminowej gry
Jeśli myślisz długofalowo — o stabilnych finansach, zdrowej pracy, sensownym życiu — musisz nauczyć się pauzy. Bez niej każda strategia prędzej czy później się wykolei.
Między świętami a Nowym Rokiem nie chodzi o to, żeby:
- zarobić więcej,
- zrobić więcej,
- udowodnić coś światu.
Chodzi o to, żeby nie zniszczyć tego, co budowałeś cały rok.
🧵 Podsumowanie
Sztuka niezarabiania to umiejętność, którą warto ćwiczyć. Zwłaszcza wtedy, gdy wszyscy dookoła wciąż biegną. Kilka dni zatrzymania nie cofnie cię w rozwoju. Może za to pozwolić wejść w nowy rok spokojniej, mądrzej i z lepszą energią.
A to, w długim terminie, zawsze się opłaca.
💼 Wpis z serii Kapitalistyczne Piątki
Zobacz wszystkie posty ➡ https://lesnakapitalistka.com/category/kapitalistyczne-piatki/
Disclaimer:
Wpis ma charakter refleksyjno-edukacyjny. Nie stanowi porady finansowej ani zawodowej. To osobiste obserwacje — potraktuj je jako zaproszenie do myślenia, nie instrukcję działania.
Dodaj komentarz